Kiedy dziś mówimy „Siedlisko Pyszkowo”, coraz częściej widzimy w wyobraźni miejsce z duszą: przestrzeń, naturę, zwierzęta, ciszę i spokój. Ale zanim pojawiły się plany, wizje i marzenia o odnowieniu tego gospodarstwa, był dom w stanie, który wielu określiłoby jednym słowem: ruina.
To właśnie tak wyglądał budynek w chwili, gdy po raz pierwszy stanęliśmy w jego wnętrzu — chwilę przed zakupem.
Dom opuszczony, zatrzymany w czasie
Pierwsze wejście do środka było jak podróż do innej epoki. W pomieszczeniach wciąż stały pojedyncze meble: stary tapczan, resztki szafek, pozostałości kuchni. Na podłogach zalegały fragmenty płytek, gruz, pył i ślady wieloletniego opuszczenia.
Ściany nosiły wyraźne znaki czasu. Tynki odpadały płatami, widać było pęknięcia, przebarwienia i fragmenty dawnych okładzin. To nie był dom, który wystarczyłoby „odświeżyć”. To był dom, który wymagał ratunku.
Wilgoć, zacieki i ślady zaniedbania
Najbardziej uderzające były sufity. Na zdjęciach widać rozległe plamy wilgoci, ciemne zacieki i miejsca, które świadczyły o wieloletnim zawilgoceniu. Budynek przez długi czas nie był ogrzewany ani użytkowany, a natura powoli przejmowała przestrzeń.
Już wtedy było jasne, że zanim pojawi się tu ciepło i życie, trzeba będzie przejść przez etap oczyszczania, osuszania i odbudowy.
Podłogi i wnętrza w stanie surowym
Pod stopami były stare deski i nierówne powierzchnie, które pamiętały jeszcze poprzednie dekady. W niektórych miejscach widać było spróchniałe fragmenty, brud i zniszczenia, które wymagały gruntownej przebudowy.
To był etap, w którym dom bardziej przypominał pustą skorupę niż przestrzeń do zamieszkania. Ale właśnie w tej skorupie zaczęła rodzić się wizja.
Dom od podstaw — nie remont, lecz przemiana
Wszystko wymagało przemyślenia od początku. Instalacje, układ pomieszczeń, ogrzewanie, zabezpieczenie konstrukcji. To nie była kosmetyka, tylko prawdziwa przemiana domu, który przez lata stał opuszczony.
I choć na pierwszy rzut oka widać było przede wszystkim zniszczenie, w tle pojawiała się też druga warstwa: potencjał. Cisza. Światło wpadające przez okna. Przestrzeń wokół. Wieś, która daje oddech.
Zabudowania gospodarcze – ogromny potencjał siedliska
Osobną historią była stodoła i część gospodarcza. Tam od początku czuć było klimat dawnego gospodarstwa: ceglane ściany, drewniana więźba, ogrom przestrzeni. To miejsce nie było tylko „budynkiem do remontu”, ale początkiem czegoś większego.
Właśnie tam zaczęła się wizja Siedliska jako przestrzeni żywej, otwartej, prawdziwej — miejsca dla ludzi, zwierząt i natury.
Początek opowieści, nie koniec
Patrząc na te zdjęcia dziś, trudno uwierzyć, że właśnie od takiego stanu zaczęła się droga do stworzenia Siedliska Pyszkowo.
To był moment, w którym zamiast pytać „czy warto?”, pojawiło się pytanie:
Co możemy tu zbudować od nowa — z szacunkiem do miejsca, historii i natury?
Przed nami były miesiące pracy, sprzątania, rozbiórek, planów i decyzji. Ale to właśnie te pierwsze kadry pokazują, że każde siedlisko ma swój początek.
Czasem trudny.
Czasem pełen gruzu.
A czasem — pełen nadziei.









Dodaj komentarz